Seks w każdym zdrowym związku, obok obopólnego zaufania, zajmuje naczelne miejsce. Nie inaczej jest z nami. Uwielbiamy go, ale z drugiej strony nie "gzimy" się nieustannie 24h jak króliki - co to to nie. Jesteśmy wybredni w tej materii. Miejsce i sytuacja nie są dla nas bez znaczenia. Będzie jeszcze czas aby wspomnieć o tym w większych szczegółach.
Lubimy też o seksie rozmawiać, fantazjować i dzielić się wspólnymi fantazjami. Lubimy w seksie innowacyjność. Nie lubimy - granic. Szczególnie tych sztucznie ustawionych przez "kogoś". Sami mamy własne granice, których nigdy nie przekroczymy i ich się trzymamy nie zważając na konwenanse. Na pewno nie kręci nas zoofilia czy koprofila i tym podobne, nie mające w gruncie rzeczy wiele wspólnego ze zdrowiem psychicznym dewiacje.
Zacznę od tego co nas dzieli - czyli pornografii i stosunku do niej. Iwona nie potępia porno, ale na pewno jej stosunek do tej dziedziny ludzkiej twórczości jest mniej entuzjastyczny od mojego. Owszem, potrafi docenić dobrą "grę" aktorów, czy pomysłowość reżysera, ale na pewno porno nie podnieca jej tak jak mnie - tego jestem pewien. Co ja najbardziej lubię w porno oprócz bardzo łatwej możliwości podniecenia się i połączonej z tym zjawiskiem masturbacji? Otóż cenię sobie wysoko właśnie ową innowacyjność. Uwielbiam podpatrywać "rozwiązania" w sztuce erotycznej, autorstwa chociażby takich wybitnych wizjonerów jak Rocco S. czy Jake Malone! Dzięki ich filmowym wyczynom i cięzkiej, pełnej poświęcenia pracy ich partnerek, sam bardzo podszkoliłem swój seksualny warsztat. Chyba najbardziej dumny jestem z tego, że utrzymując stałą erekcję, z roku na rok, coraz dłużej jestem w stanie wytrzymać pełen różnych "wygibasów" seksualny seans. Nieoceniona jest moja wdzięczność, za takie filmy jak Animal Trainer czy Sex Slaves, z których czerpię inspiracje.
Jednak byłbym nikim w tej dziedzinie, gdyby nie pomoc i udział Iwony (przede wszystkim jej). W jej wypadku, podobnie jak w wypadku aktorek porno, można mówić o niejakim poświęceniu. Że wspomnę tylko o umiejętności tak zwanego deepthroating, czyli wkładania penisa aż po samo gardło w czasie stosunku oralnego. Na początku naszej wieloletniej już znajomości seksualnej, nie mogło być mowy o takim rodzaju "obciągania". Iwona robiła to klasycznie, chociaż jak na polskie warunki i tak była to pierwsza liga. Sytuacja zmieniła się diametralnie w ciągu ostatniego roku. I to właśnie dzięki filmom porno. Iwona wyraźnie pozazdrościła umiejętności choćby (jednej z moich faworytek, jeśli nie ulubionych w tej chwili) Sashy Grey. Nie chcę przesadzić - samemu trudno mi w to uwierzyć do dziś - ale Iwona w swoim kunszcie brania penisa głeboko do buzi, naprawdę niemal zrównała się z Mistrzynią! O ile jeszcze pół roku temu, szczerze wątpiłem czy kiedykolwiek uda mi się poczuć, jak to jest mieć CAŁEGO penisa włożonego do buzi dziewczyny, o tyle teraz jestem jednym z napewno nielicznych szczęściarzy, którzy mogli tego doświadczyć. Oczywiście mówię o penisie w stanie erekcji. W moim przypadku jest to (szczególnie podczas takiego seksu) 19 cm - co nie jest może wynikiem powalającym na kolana, ale jeśli wierzyć badaniom i opinii znanych mi kobiet - to jest to dość dużo by nie powiedzieć bardzo dużo. Dodatkowo właśnie w chwili takiego sadystycznego uniesienia mój penis robi się strasznie gruby (napisałem strasznie, bo kiedyś nie wierzyłem, że może to być posunięte aż do tego stopnia). To znacznie utrudniało zadanie Iwonie i miejscami nawet jej współczułem. Myślałem nawet o tym, że szkoda, że nie jest mniejszy (mój penis)... Ale to już minęło. Od jakiś sześciu miesięcy zdarza się, że pozwalam sobie dosłownie zgwałcić Iwonę w usta. Wkładam go - tak jak zwykły to robić gwiazdy na porno filmach - po same jądra, Iwonie zaczynają lecieć łzy z oczu i... wtedy zaczyna się zabawa. Zdarza się, że to ja już ledwo wyrabiam, a jeszcze przed samym wytryskiem Iwona sama dociska moje ciało do jej głowy tak, że zdaje się, że mógłbym ją udusić penisem. Uczucie jest niesamowite, a po wytrysku, mimo wyczerpania całego organizmu, penis stoi jeszcze twardo przez kilka dobrych minut! Naprawdę - do niedawna myślałem, że coś takiego zdarza się tylko na filmach, i że jest to jakaś sztuczka montażystów.
Trochę rozpisałem się o tym deep throat, nieco zbaczając z tematu. Wspomnę więc na koniec po krótce, o innych naszych ulubionych rozrywkach jeśli chodzi o "ciekawy seks". Tak więc są to (w kolejności przypadkowej):
seks z użyciem żelowych zabawek ;), seks przy kimś (tak że ktoś patrzy, albo podgląda itp.) seks z osobami trzecimi (eh, tego się nie zapomina! :) ) , seks bardzo ostry (np z zadawaniem umiarkowanego bólu partnerowi, duszenie, wiązanie itp.) ekshibicjonizm (ale tylko w wykonaniu Iwony), seks w miejscach publicznych (kiedyś to była nasza specjalność, teraz trochę przyhamowaliśmy...) , seks połączony z oglądaniem filmu porno (zabawa polega na powtarzaniu w miare możliwości układów z filmu.. potrafi wymęczyć człowieka ;), bardzo ostry seks oralny (czyli wspomniane już deep throat, by nie powiedzieć throat gagging) niekiedy połączony też z tzw. pissing (wiem, że to może niektórych odrazić, ale z drugiej strony bez przesady!).
Lista mogłaby być dłuższa, ale obawiam się, że nieco przynudzam. Na tym blogu chciałbym bardziej szczegółowo opisać niektóre z naszych przygód, powiązanych z metodami seksualnymi wymienionymi powyżej. Mam nadzieję, że będzie też nie raz, opisać nasze aktualne wyczyny. Sam nie wiem dlaczego, ale liczę, że ktoś to kiedyś przeczyta, i może skomentuje. Pozdrawiam domniemanego Czytelnika (czytelników?) i kończę na dziś.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Dopiero dzisiaj dotarłem do Twojego bloga. Gratuluję pomysłu (na blog) jak i zainteresowań (porno i Iwonka) a także hojnego wyposażenia (19 cm). Życzę częstych wpisów i uniknięcia sytuacji w której blog umiera z głodu.
http://malum-in-se.blogspot.com/
Prześlij komentarz