poniedziałek, 31 marca 2008
Wyjaśnienie...
Także w życiu seksualnym ostatni tydzień można uznać za stracony. Obydwoje nie czuliśmy się najlepiej, na pewno nie w nastroju na ostry seks. Praktycznie nic się nie działo. Chcemy z Iwoną nadrobić to z nawiązką w najbliższych dniach.
We wcześniejszym poście wspomniałem trochę o tym co nas kręci. Napomknąłem o pissing, ale nie jest to nasz "konik", żeby nie było niedomówień. Po prostu dwa razy (póki co nie więcej) tego spróbowaliśmy. Oba na wczasach. Oba pod wpływem ;) oba pod prysznicem. Było fajnie.
Iwona klęczała już w kabinie i robiła mi loda - po bardzo miłym seksie. Pod prysznicem jest nam najlepiej uprawiać seks analny, wtedy najmniej boli i jest najprzyjemniej - tak przynajmniej mówi Iwona. Więc urpawialiśmy go, a ona głośno (dość głośno) jęczała. Co dodatkowo mnie podniecało. No więc potem jak już mi obciągała, to wyjęła go na chwile, robiła ręką, a sama poprosiła czy mógłbym... nasikać na nią... Myślałem, że żartuje, więc spytałem "poważnie?" a ona, że tak... Więc nie czekając dłużej wziąłem go z jej ręki w swoją i waląc sobie konia jednocześnie oddawałem mocz najpierw na jej piersi a potem na trochę na otwartą buzię... Przypominam, obydwoje byliśmy dość mocno pod wpływem... uczucie było bardzo przyjemne, tak jak i wytrysk przy czymś takim... To kolejne złamane tabu... - to kręci nas najbardziej.
Ale czy spróbujemy tego jeszcze kiedyś? Na razie nie ma warunków, jak już pisałem, nie mieszkamy sami, a jakieś głośne harce pod prysznicem na pewno nie umknęły by uwadze domowników.
Wkrótce następne posty. Staram się pisać samą prawdę, stąd nie zawsze może być ostro i harcore'owo ;)
PS. Dzięki dla malum-in-se za pierwszy komentarz do bloga! mam nadzieję, że znalazłeś ten film Fashionistas Safado z Sashą Grey :)
niedziela, 16 marca 2008
Seks, Iwona i Ja - różnice, podobieństwa, fascynacje
Lubimy też o seksie rozmawiać, fantazjować i dzielić się wspólnymi fantazjami. Lubimy w seksie innowacyjność. Nie lubimy - granic. Szczególnie tych sztucznie ustawionych przez "kogoś". Sami mamy własne granice, których nigdy nie przekroczymy i ich się trzymamy nie zważając na konwenanse. Na pewno nie kręci nas zoofilia czy koprofila i tym podobne, nie mające w gruncie rzeczy wiele wspólnego ze zdrowiem psychicznym dewiacje.
Zacznę od tego co nas dzieli - czyli pornografii i stosunku do niej. Iwona nie potępia porno, ale na pewno jej stosunek do tej dziedziny ludzkiej twórczości jest mniej entuzjastyczny od mojego. Owszem, potrafi docenić dobrą "grę" aktorów, czy pomysłowość reżysera, ale na pewno porno nie podnieca jej tak jak mnie - tego jestem pewien. Co ja najbardziej lubię w porno oprócz bardzo łatwej możliwości podniecenia się i połączonej z tym zjawiskiem masturbacji? Otóż cenię sobie wysoko właśnie ową innowacyjność. Uwielbiam podpatrywać "rozwiązania" w sztuce erotycznej, autorstwa chociażby takich wybitnych wizjonerów jak Rocco S. czy Jake Malone! Dzięki ich filmowym wyczynom i cięzkiej, pełnej poświęcenia pracy ich partnerek, sam bardzo podszkoliłem swój seksualny warsztat. Chyba najbardziej dumny jestem z tego, że utrzymując stałą erekcję, z roku na rok, coraz dłużej jestem w stanie wytrzymać pełen różnych "wygibasów" seksualny seans. Nieoceniona jest moja wdzięczność, za takie filmy jak Animal Trainer czy Sex Slaves, z których czerpię inspiracje.
Jednak byłbym nikim w tej dziedzinie, gdyby nie pomoc i udział Iwony (przede wszystkim jej). W jej wypadku, podobnie jak w wypadku aktorek porno, można mówić o niejakim poświęceniu. Że wspomnę tylko o umiejętności tak zwanego deepthroating, czyli wkładania penisa aż po samo gardło w czasie stosunku oralnego. Na początku naszej wieloletniej już znajomości seksualnej, nie mogło być mowy o takim rodzaju "obciągania". Iwona robiła to klasycznie, chociaż jak na polskie warunki i tak była to pierwsza liga. Sytuacja zmieniła się diametralnie w ciągu ostatniego roku. I to właśnie dzięki filmom porno. Iwona wyraźnie pozazdrościła umiejętności choćby (jednej z moich faworytek, jeśli nie ulubionych w tej chwili) Sashy Grey. Nie chcę przesadzić - samemu trudno mi w to uwierzyć do dziś - ale Iwona w swoim kunszcie brania penisa głeboko do buzi, naprawdę niemal zrównała się z Mistrzynią! O ile jeszcze pół roku temu, szczerze wątpiłem czy kiedykolwiek uda mi się poczuć, jak to jest mieć CAŁEGO penisa włożonego do buzi dziewczyny, o tyle teraz jestem jednym z napewno nielicznych szczęściarzy, którzy mogli tego doświadczyć. Oczywiście mówię o penisie w stanie erekcji. W moim przypadku jest to (szczególnie podczas takiego seksu) 19 cm - co nie jest może wynikiem powalającym na kolana, ale jeśli wierzyć badaniom i opinii znanych mi kobiet - to jest to dość dużo by nie powiedzieć bardzo dużo. Dodatkowo właśnie w chwili takiego sadystycznego uniesienia mój penis robi się strasznie gruby (napisałem strasznie, bo kiedyś nie wierzyłem, że może to być posunięte aż do tego stopnia). To znacznie utrudniało zadanie Iwonie i miejscami nawet jej współczułem. Myślałem nawet o tym, że szkoda, że nie jest mniejszy (mój penis)... Ale to już minęło. Od jakiś sześciu miesięcy zdarza się, że pozwalam sobie dosłownie zgwałcić Iwonę w usta. Wkładam go - tak jak zwykły to robić gwiazdy na porno filmach - po same jądra, Iwonie zaczynają lecieć łzy z oczu i... wtedy zaczyna się zabawa. Zdarza się, że to ja już ledwo wyrabiam, a jeszcze przed samym wytryskiem Iwona sama dociska moje ciało do jej głowy tak, że zdaje się, że mógłbym ją udusić penisem. Uczucie jest niesamowite, a po wytrysku, mimo wyczerpania całego organizmu, penis stoi jeszcze twardo przez kilka dobrych minut! Naprawdę - do niedawna myślałem, że coś takiego zdarza się tylko na filmach, i że jest to jakaś sztuczka montażystów.
Trochę rozpisałem się o tym deep throat, nieco zbaczając z tematu. Wspomnę więc na koniec po krótce, o innych naszych ulubionych rozrywkach jeśli chodzi o "ciekawy seks". Tak więc są to (w kolejności przypadkowej):
seks z użyciem żelowych zabawek ;), seks przy kimś (tak że ktoś patrzy, albo podgląda itp.) seks z osobami trzecimi (eh, tego się nie zapomina! :) ) , seks bardzo ostry (np z zadawaniem umiarkowanego bólu partnerowi, duszenie, wiązanie itp.) ekshibicjonizm (ale tylko w wykonaniu Iwony), seks w miejscach publicznych (kiedyś to była nasza specjalność, teraz trochę przyhamowaliśmy...) , seks połączony z oglądaniem filmu porno (zabawa polega na powtarzaniu w miare możliwości układów z filmu.. potrafi wymęczyć człowieka ;), bardzo ostry seks oralny (czyli wspomniane już deep throat, by nie powiedzieć throat gagging) niekiedy połączony też z tzw. pissing (wiem, że to może niektórych odrazić, ale z drugiej strony bez przesady!).
Lista mogłaby być dłuższa, ale obawiam się, że nieco przynudzam. Na tym blogu chciałbym bardziej szczegółowo opisać niektóre z naszych przygód, powiązanych z metodami seksualnymi wymienionymi powyżej. Mam nadzieję, że będzie też nie raz, opisać nasze aktualne wyczyny. Sam nie wiem dlaczego, ale liczę, że ktoś to kiedyś przeczyta, i może skomentuje. Pozdrawiam domniemanego Czytelnika (czytelników?) i kończę na dziś.
Kilka słów o sobie... oraz o tym o czym będzie ten blog
Znamy się mało to ja może powiem kilka słów o sobie... No więc, nazywam się Piotrek. Urodziłem się na początku lat 80-tych w jednym z dość dużych polskich miast. Mam 176 cm wzrostu, dość szczupłą budowę ciała, włosy czarne średniej długości. Ogólnie żadnych rewelacji, ale nie jest źle ;) Są tacy (a raczej takie) co uważają, że jestem przystojny - więc nie będę się z nimi sprzeczał!
Mieszkam, studiuje (mimo iż mam już mgr, jednak zostałem na uczelni by kontynuować naukę) i pracuję w mieście urodzenia. Na razie na pewno nie wybieram się za granice, najpierw bowiem muszę dorobić się tutaj - w Polsce, by nie wyjeżdżać tam - za granicę, na żebry.
Oprócz edukacji i pracy (pracuję w firmie zajmującej się handlem żywnością - głównie na eksport, dodatkowo mam stypendium - śmiesznie niskie - na uczelni) bardzo dobrze układa mi się w życiu uczuciowym. Od czasów licealnych jesteśmy z Iwoną (moją rówieśniczką) wyjątkowo szczęśliwą parą kochanków. Mimo wielu różnic jakie są naturalne w związku kob-męż , łączy nas także kilka wspólnych pasji. Zaliczyłbym do nich między innymi seks, także w swoich perwersyjnych odmianach - ale o tym słów więcej w następnej notce.
Z minusów na pewno wymieniłbym nasze (bowiem od dawna mieszkamy razem) warunki mieszkaniowe. Mieszkamy bowiem w dalszym ciągu u moich rodziców. Co prawda dom jest stosunkowo duży i praktycznie mamy dla siebie całe piętro (z oddzielną łazienką itp.). Nie wolno jednak zapominać, że to jednak nie jest "własny kąt", a do realizacji tych marzeń jeszcze daleeekoo...
No i jeszcze jeden szczegół - na górze razem z nami, a raczej obok nas mieszka mój młodszy brat - Mateusz (w tym roku skończy 12 lat). On również dzieli ze mną kilka wspólnych pasji, a jedną z nich jest choćby fascynacja Iwoną, a raczej jej ciałem ;) Co oczywiście ma swoje dobre i złe strony, a czasem prowadzi do dość zabawnych sytuacji. Ale o tym też będzie można napisać w przyszłych notkach.
Ogólnie na tym Blogu chciałbym zająć się niezobowiązującym pisaniem o rzeczach, o których nie wypada mi (bądź po prostu nie mogę) mówić w realu. Oczywiście koledzy lubią czasem pogadać o seksie i dziewczynach, tak samo (a może nawet bardziej!) lubią to robić panie we własnym gronie. Jednak są rzeczy, o których z racji choćby szacunku do Iwony i do naszego związku, po prostu nie poruszam w rozmowach. I raczej nigdy tego nie zrobię.
Skala perwersji czy różnych dziwactw jakie nam się przyplątały w naszym życiu seksualnym jest taka, że lepiej zachować to tylko dla nas. No chyba, że pokusa, żeby chociaż wspomnieć o niektórych z nich będzie tak duża, jak ma to miejsce w moim przypadku - wtedy blog pisany anonimowo wydaje się idealnym rozwiązaniem.
Pierwsze - bardziej konkretne - notki już wkrótce, także zapraszam - jeśli jakimś cudem ktoś tu trafił - ponownie!