... nie pisałem przez kilka dni, bo po prostu nie było czasu. Straszna nerwówa w pracy, ogólnie nic godnego pozazdroszczenia. Teraz trochę się uspokoiło.
Także w życiu seksualnym ostatni tydzień można uznać za stracony. Obydwoje nie czuliśmy się najlepiej, na pewno nie w nastroju na ostry seks. Praktycznie nic się nie działo. Chcemy z Iwoną nadrobić to z nawiązką w najbliższych dniach.
We wcześniejszym poście wspomniałem trochę o tym co nas kręci. Napomknąłem o pissing, ale nie jest to nasz "konik", żeby nie było niedomówień. Po prostu dwa razy (póki co nie więcej) tego spróbowaliśmy. Oba na wczasach. Oba pod wpływem ;) oba pod prysznicem. Było fajnie.
Iwona klęczała już w kabinie i robiła mi loda - po bardzo miłym seksie. Pod prysznicem jest nam najlepiej uprawiać seks analny, wtedy najmniej boli i jest najprzyjemniej - tak przynajmniej mówi Iwona. Więc urpawialiśmy go, a ona głośno (dość głośno) jęczała. Co dodatkowo mnie podniecało. No więc potem jak już mi obciągała, to wyjęła go na chwile, robiła ręką, a sama poprosiła czy mógłbym... nasikać na nią... Myślałem, że żartuje, więc spytałem "poważnie?" a ona, że tak... Więc nie czekając dłużej wziąłem go z jej ręki w swoją i waląc sobie konia jednocześnie oddawałem mocz najpierw na jej piersi a potem na trochę na otwartą buzię... Przypominam, obydwoje byliśmy dość mocno pod wpływem... uczucie było bardzo przyjemne, tak jak i wytrysk przy czymś takim... To kolejne złamane tabu... - to kręci nas najbardziej.
Ale czy spróbujemy tego jeszcze kiedyś? Na razie nie ma warunków, jak już pisałem, nie mieszkamy sami, a jakieś głośne harce pod prysznicem na pewno nie umknęły by uwadze domowników.
Wkrótce następne posty. Staram się pisać samą prawdę, stąd nie zawsze może być ostro i harcore'owo ;)
PS. Dzięki dla malum-in-se za pierwszy komentarz do bloga! mam nadzieję, że znalazłeś ten film Fashionistas Safado z Sashą Grey :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz